Aktualności

Aktualności

Inauguracja roku w I Ogólnokształcącej Romskiej Szkole “Alaw” Parafii św. Jana Pawła II we Lwowie

Dla dzieci z romskich rodzin uchodźców wojennych, którzy znaleźli schronienie w parafialnych pomieszczeniach, zorganizowano pełnoprawną szkołę. Jest ona podłączona do szkoły w pobliskiej Hodowicy (miejscowości znanej z perełki lwowskiej architektury z rzeźbami autorstwa J. Pinsela, niestety w podającego w ruinę kościoła Wszystkich Świętych) gdzie będą przyjmowane egzaminy i wydawane świadectwa. Natomiast cała nauka odbywa się siłami parafialnych nauczycieli w pomieszczeniach Parafii. Nazwa “Alaw” w języku ukraińskich Romów oznacza “słowo”. Uczniowie pochodzą z tymczasowo okupowanych miejscowości na Donbasie i z Charkowa. Szkoła jest szansą dla zaniedbanych w nauce dzieci, dzięki małym grupom i intensywnej opiece. Również pięcioro dorosłych podejmuje naukę czytania i pisania. Szkoła nie otrzymuje  państowego finansowania. Całkowicie zależy od rodziców, Parafii i dobroczyńców. Akcję pomocową dla Szkoły zorganizowała wolontariuszka z Lublina Magdalena Szabała. […]

Więcej »

„Rozmowy Dnia” z ks. Grzegorz Draus

Gościem „Rozmowy Dnia” był ks. Grzegorz Draus – proboszcz parafii pw. św. Jana Pawła II we Lwowie. Rozmawialiśmy o sytuacji w mieście, a także o pomocy dla Lwowa z Bydgoszczy. – Michał Jędryka: Jaka jest teraz sytuacja we Lwowie? – Ks. Grzegorz Draus: Dzięki Bogu Lwów jest miastem bezpiecznym, bo nie było tu jeszcze bombardowań – i mamy nadzieję, że nie będzie. Natomiast jest on miejscem przyjęcia dla tych, którzy uciekają z bombardowanych miast. Tutaj wszystkie siły są postawione dla nich, mnóstwo domów przyjmuje ich, ośrodków. U nas w kościele św. Jana Pawła II, poświęconym rok temu, wszystkie możliwe sale – również mieszkania dla księży – przeznaczyliśmy na przyjęcie ludzi. – To są ludzie, którzy przyjechali z terenów objętych wojną? Kijowa i okolic? –[…]

Więcej »

Zostańcie, ile chcecie. Parafia we Lwowie jak z gumy: opiekuje się uchodźcami i wysyła pomoc dalej

Ksiądz z pralki ucieszył się tak samo, jak i z nasion. Choć może ich nawet nie zdąży zobaczyć. Wiele z tego, co przybywa do Lwowa, wraz ze swoją ekipą od razu wysyła na wschód Ukrainy. Potrzeby są ogromne. Jeszcze w pierwszym dniu wojny ks. Grzegorz Draus był na rekolekcjach w Użhorodzie na Zakarpaciu. Kilka godzin później już wracał do swojej parafii św. Jana Pawła II w południowej części Lwowa. A zaraz potem z wolontariuszami i parafianami zaczynał przyjmować przerażonych uchodźców z całej Ukrainy. Z Charkowa, Kijowa, Irpinia, Żytomierza, Zaporoża, Sum, Buczy, Mariupola… Pomoc dla Ukrainy. Sprawna gromadka Pierwsi zjawili się już w drugim dniu wojny. Ksiądz nie dowierzał, że ostatecznie uda się zmieścić ich aż tylu – w niedawno pobudowanym domu parafialnym był przecież[…]

Więcej »